Ogólnie wszyscy wiemy, czego zbędnego z domu możemy pozbyć się w ramach segregacji odpadów. A co, jeśli rozbieramy od razu cały dom? Co, jeśli po jego zakupie lub odziedziczeniu odkryliśmy, że wymarzona romantyczna chatka ma naprawdę poważne wady konstrukcyjne, przecieka, ucieka z niej ciepło, zawilgaca się, ma niebezpiecznie przestarzałą instalację elektryczną, zużytą kanalizację, która każdego dnia może wybić źródłem na środku kuchni…
Hm, to wszystko są komplikacje, przez które trudno dobrze spać. Dręczy nas myśl, co jeśli nasza chatka pewnego dnia jednak spróchniała zawali nam się na głowę, i jak temu zapobiec… Ile z niej całkowicie zburzyć, a ile zachować, i czy w jej miejscu nie postawić raczej nowego, pachnącego domku ogrodowego… Bo nawet jeśli najchętniej zachowaliby Państwo budynek, dobry sen jest dla Państwa równie ważny…
Wtedy stają Państwo przed dwiema możliwościami. Albo ogołocić dom do gołych ścian i porządnie go wyremontować, albo całkowicie zburzyć. Na oba rozwiązania mamy instrukcję.
Coś za coś
Są firmy, które oferują pomoc przy rozbiórce i wywozie odpadów. Dlaczego to robią? Państwo chcą zaoszczędzić na rozbiórce starego domu, a one potrzebują na przykład starych cegieł. Nie ma w tym żadnego ukrytego haczyka. Jeśli są Państwo właścicielami starego domu zbudowanego z cegły palonej, a zamiast zaprawy jako spoiwo użyto gliny, są Państwo wygrani. Firma rozbierze dom na poszczególne części za darmo i wszystko wywiezie. Czysta robota. Jeśli w Państwa przypadku nie da się tego zrobić w ten sposób, prace rozbiórkowe pozostają po Państwa stronie.


Ondrej z Prievidzy rozbierał stary dom, a potem w jego miejscu postawił nowy. Koparka zburzyła go w około dwie godziny. Zapłacił za to 200 euro. Potem wybrał żelazo ze zburzonej konstrukcji i sprzedał je na złom. Za to dostał około 100 euro. Niektórzy ludzie zostawiają żelazne elementy domu i ogólnie złom do betonu, podobnie jak kamienie, jeśli dom nie miał fundamentów. Resztę koparka załadowała na skrzynię ciężarówki i stopniowo wywoziła na składowisko. Cena wywozu zależy od przejechanych kilometrów. Drewno ze starej konstrukcji wykorzystał na belki w nowym domu. To, co mu nie pasowało, pociął i przygotował na zimę do kominka. Jeśli mają Państwo więcej odpadów, trzeba umieć je posegregować. Zdjąć dachówkę albo blachę…

Szkoda wyrzucać dachówkę ceramiczną — nadaje się pod płytę fundamentową, drewno również da się wykorzystać. Blachę można oddać do odpadów do recyklingu. Ceglane mury trzy osoby rozbiją może w trzy dni, jeśli chcą Państwo robić to samodzielnie. Przy wywozie odpadów proszę uwzględnić załadunek, rozładunek, wynajem kontenerów, składowanie na wysypisku… I to jest etap, na którym — z szacunku dla Ziemi i swojego otoczenia — trzeba napisać, że jeśli posegregują Państwo odpady, pomogą Państwo środowisku i dadzą mu drugą szansę.

Zróbmy to sami
Stal należy na świecie do najczęściej poddawanych recyklingowi materiałów, jednak nie zawsze oznacza to, że mniejsze elementy z gospodarstw domowych powinny trafiać wyłącznie na składowisko. One również mogą w wielu domach dostać drugą szansę. Dzięki czemu? Dzięki naszym zręcznym rękom. Załóżmy, że w domu znaleźli Państwo coś naprawdę starego — i nawet jeśli mogłoby działać, jest już brzydkie i zardzewiałe.

Pani Lívia niedawno na działce wykopała stare kempingowe siedzisko. Normalnie trafiłoby do kontenera, ale ona dała mu drugą szansę. Jak? „Najpierw usunęłam rdzę z nóg siedziska. Ponieważ nie mam szlifierki elektrycznej, szlifowałam je tak długo, jak miałam siłę. Potem jeszcze chemicznie oczyściłam je odrdzewiaczem, a następnie pomalowałam. Najpierw dałam podkład antykorozyjny, a potem farbę. Do pięknych, nowych czarnych nóg uszyłam też nowe poduszki. Wyszło mnie to razem około dwudziestu euro, ale to siedzisko jest tego warte. Na pewno nikt nie ma takiego samego.”
Dokładnie tak. Rzeczy, które dziś są odpadem, w przyszłości mogą stać się czymś zupełnie innym i wyjątkowym. Na przykład nowym meblem o wyglądzie starego albo ścieżką, albo…
Wróćmy na chwilę do odpadów, które mogą nam zostać po starym domu — jeśli chcą Państwo dać im nową szansę na życie. Odpady trzeba posegregować. Jeśli chcą Państwo dać im drugą szansę samodzielnie, proszę czytać dalej…

Gdy odpady dostają drugą szansę na życie
Niesamowite, jak szybko płynie życie. Jeszcze wczoraj nasze dzieci były małe, a my byliśmy młodsi… Stop, idziemy w złym kierunku. Jeszcze raz: jeszcze wczoraj nasze dzieci były małe i tyle rzeczy potrzebowały… Wózek, fotelik samochodowy, mały rowerek, średni rowerek, duży rower, sanki, ślizgi — a to tylko w kwestii środków transportu… To wszystko, plus kolejne rzeczy, to również odpady, które zostają nam przy remontach lub pracach rozbiórkowych, oprócz tego, co już opisaliśmy wyżej. Jeśli trzymali Państwo to wszystko w garażu, który z czasem zamienił się w magazyn albo bunkier, na pewno jest tam jeszcze o wiele więcej.
Co wykorzystać ze sterty starych gratów? I jak?
Mówi Janka B. z Poluvsia: „Postanowiliśmy zburzyć stary domek po rodzicach. Była w nim masa rzeczy. Nie były zniszczone, mama dbała o nie, ale nam były niepotrzebne, bo mieliśmy dość własnych mebli. Coś więc oddaliśmy, coś sprzedaliśmy, coś zawieźliśmy na działkę, coś do punktu selektywnej zbiórki odpadów. Rzeczywiście, przez te lata nazbierało się tego niemało.”
Pani Janka podczas porządków w starym garażu zaczęła poważniej interesować się tematem odpadów i punktu selektywnej zbiórki, ewentualnie recyklingu, i wtedy odkryła, że: „Zrozumieliśmy, że jeśli jakiejś rzeczy z garażu nie potrzebowaliśmy przez rok–dwa, to najpewniej nie potrzebujemy jej wcale i tylko zajmuje miejsce. Gdy uznaliśmy, że jej nie potrzebujemy, zastanawialiśmy się, kto mógłby jej potrzebować. Jeśli nikt od razu nie przychodził nam do głowy, rzecz trafiała na Bazoš, Marketplace i inne portale ogłoszeniowe na sprzedaż. W ten sposób sprzedaliśmy większość rzeczy. Do punktu selektywnej zbiórki pojechaliśmy więc już tylko z odpadami budowlanymi z rozbiórki. Dzięki rozmowom telefonicznym z panem stamtąd uniknęliśmy kilku nieporozumień. Na przykład nie wiedzieliśmy, że jeśli chcemy oddać do segregowanych odpadów do recyklingu stare żelazne ościeżnice, trzeba je oczyścić ze ściany, w której były osadzone.”

Pani Jana ze starego domu po mamie nie wyrzuciła nawet foteli z lat sześćdziesiątych. „Bawiła m się nimi około tydzień. Z mężem rozebraliśmy je na najmniejsze części, na nowo je tapicerowaliśmy, wyszlifowaliśmy oparcia, pomalowaliśmy i złożyliśmy z powrotem — naprawdę się z nimi napracowaliśmy. Są przepiękne.” Nową funkcję dostały też stare drzwi. „Mąż zrobił z nich wieszak. Ze starej maszyny do szycia zrobił mi stolik pod umywalkę do łazienki, a absolutnym szczytem jego majsterkowania jest nasz grill w ogrodzie. Zrobił go z oryginalnych cegieł.”


Nie tylko w czasach mody na retro ludzie dają rzeczom drugą szansę. Bywały czasy, gdy byliśmy przyzwyczajeni do tego, że znacznie częściej naprawialiśmy rzeczy, niż je wyrzucaliśmy. Psychologowie mówią, że tak samo zaczęliśmy postępować ze związkami. Jeśli zepsujemy związek, wyrzucamy go, a tylko niewiele osób zaczyna go naprawiać.
My w Gardeonie w to nie wierzymy. Choć budujemy nowe domki ogrodowe i przepiękne stalowe pergole, które posłużą Państwu przez więcej pokoleń niż pierwotne drewniane, i tak mamy szacunek do tego, co odziedziczyliśmy albo co mamy w domu od dawna. Proszę zapytać nasze żony, ile czasu spędzamy w naszych garażach. Ile godzin potrafimy tam naprawiać wszystkie te stare rzeczy, które mamy w domu. Naprawdę — dużo.





