Decyzja pani Ewy z Martina o dożywotnim ignorowaniu Wielkanocy zapadła mniej więcej dziesięć lat temu. „Ktoś zapukał. Poszłam otworzyć. Nie miałam pojęcia, że zanim zdążę się otrząsnąć, na twarz – na tle zupełnie nowej zabudowy kuchennej za mną – spadnie mi jakieś 5 wiader wody. Wylali ją na mnie szwagier i nasi sąsiedzi, których spotkał po drodze do nas. Oczywiście wszyscy byli dużo weselsi ode mnie. Ale tylko do chwili, gdy dotarło do mnie, że właśnie prawie zmyło nam kuchnię.” Podobno, według pani Ewy, zabudowa to wytrzymała. Szkoda tylko, że pod naporem wody z półek wyleciały szklanki, a ze ścian pospadały mokre obrazy.
„Stałam tam pośrodku, łapałam oddech, przyduszona litrami wody, płakałam i patrzyłam, jak z nowych półek leje się woda. Było jej tyle, że zakrywała mi kapcie. Kiedy wszyscy zrozumieli sytuację, uklękli i zaczęli szybko wycierać bałagan, który zrobili. Proszę mi wybaczyć to określenie, ale w tamtej chwili ich nie znosiłam.”

Inne wspomnienia mają z kolei bracia Robo i Roman z Prievidzy. „Od dziecka jesteśmy wielkimi zwolennikami Wielkanocy. Zawsze staramy się odwiedzić wszystkie kobiety w naszej rodzinie. Chodzimy do nich tylko z korbaczem i perfumami. W ten sposób wzbudzamy zaufanie i nie boją się otworzyć. Wiele z nich negocjuje i krzyczy przez wizjer, żebyśmy pokazali, czy mamy też wiadra z wodą. Gdy nie mamy, otwierają. Raz tak przechytrzyliśmy kuzynkę Jankę…
Wody nie mieliśmy, ale zaraz za drzwiami złapaliśmy ją na ręce i hop z nią do wanny. Krzyczała przez całą drogę, gdy ją nieśliśmy, i nie przestała nawet wtedy, gdy zaczęliśmy ją polewać prysznicem. Tylko że nie wiedzieliśmy, iż nie z zaskoczenia, lecz od zbyt gorącej wody. Jakoś źle ją ustawiliśmy. Biedactwo. Z łazienki pobiegliśmy więc z nią prosto na pogotowie, gdzie nakrzyczała na nas jeszcze pani doktor. To dopiero była Wielkanoc. Od tamtej pory Janka mówi o nas, że nie chodzimy polewać, tylko parzyć.”

Na pewno przynajmniej raz w życiu i Państwo doświadczyli sytuacji, gdy wielkanocne polewanie nie było zbyt przyjemne dla Państwa lub bliskiej Państwu kobiety. Wygraną nie jest też oblewanie na podwórku. Na zewnątrz co prawda nie zniszczą Państwo zabudowy kuchennej ani innych mebli, ale mogą się Państwo poślizgnąć na kałuży, która powstała pod nogami, i zrobić sobie krzywdę. Wiele pań, mających delikatny wpływ na swoich mężów, z radością ignoruje więc wielkanocne polewanie. Traktują je jako piękny dzień wolny. Jeden z tych pierwszych wiosennych, który rodzina może w przyjemnej zgodzie spędzić w ogrodzie, na działce lub w domku letniskowym.

Wszyscy jesteśmy w tym razem
Najstarsze wielkanocne pisanki znaleziono w grobach sprzed nawet 3500 lat p.n.e. Ta tradycja pochodzi więc z czasów przedchrześcijańskich i ma już ponad pięć tysięcy lat. Ówczesne jajka były symbolem płodności, dlatego dawano je pełne. Trzeba przyznać, że ma to swoją logikę. Dziś zamiast pełnych jajek wolimy ich praktyczne wykorzystanie. I tak, zanim damy je komuś puste i tylko na pokaz, ich zawartość wykorzystujemy do wyżywienia najbliższych. Tak, to też ma swoją logikę…

W przeszłości w oblewaniu i smaganiu uczestniczyli tylko młodzi chłopcy i dziewczęta. Aby byli rześcy, zdrowi i płodni. Właśnie tego oczekiwano najbardziej od młodych kobiet. Dziś jednak dożywamy wyższego wieku niż kobiety sprzed 5000 lat, dlatego Wielkanoc – często niechcący – jest częścią życia wszystkich pokoleń.
Manewry osłonowe à la „róbmy to po cichu”
Niezależnie od tego, czy sprawia nam to radość, czy nie, dziś Wielkanoc jest dla nas wielkim świętem chrześcijańskim, które staramy się szanować. Jeśli nie udaje się nam przez cały dzień, staramy się przynajmniej przed południem. A jeśli spędzamy go w strefie mieszkalnej, nie kosimy, nie piłujemy, nie odkurzamy i nie robimy innego hałasu niż śpiew i śmiech. Są jednak także czynności cichsze i mniej rzucające się w oczy, dzięki którym można spędzić piękny wiosenny dzień. Chcą Państwo wiedzieć jakie?
Posadźcie w ogrodzie magnolie
W kwietniu mogą Państwo jeszcze na ostatnią chwilę dosadzić do ogrodu magnolie. Te piękne, egzotycznie wyglądające drzewa i krzewy w czasie kwitnienia są prawdziwą ucztą dla oczu. Potrzebują przepuszczalnej, żyznej i lekko kwaśnej gleby oraz odpowiedniej ilości miejsca wokół. Jeśli mogą im Państwo to zapewnić, warto nimi upiększyć otoczenie. Magnolia ma przepiękne kwiaty. Na przykład Magnolia liliiflora wyróżnia się kwiatami podobnymi do lilii. Ponieważ jest bardziej kompaktowa, nadaje się także do mniejszych ogrodów.

Zorganizujcie zbieranie deszczówki
Proszę przejść się z filiżanką kawy lub herbaty w ręku wokół domu i wybrać odpowiednie miejsce na zbiornik do gromadzenia deszczówki. Odpowiednich zbiorników lub pojemników jest kilka, a ogród odwdzięczy się Państwu za deszczówkę. To woda najwyższej jakości do podlewania roślin. Nie zawiera chloru, jest uboga w sole i minerały, dlatego przy jej stosowaniu nie dochodzi do zasolenia gleby.

Odpowiednie miejsce to na przykład przestrzeń za domkiem ogrodowym lub pod wiatą ogrodową, na równej, zwartej powierzchni, która nie jest wystawiona na bezpośrednie słońce. Nie zalecamy zbierania wody z dachów pokrytych asfaltem lub eternitem, ponieważ mogą z nich uwalniać się toksyczne substancje. Zbiorniki naziemne często mają kraniki spustowe, do których można od razu podłączyć wąż do nawadniania albo prysznic ogrodowy. Idealna wiosenna robótka.
Przyciągnijcie do siebie ptaki śpiewające
Rozmieśćcie po ogrodzie budki lęgowe, które mogą Państwo wcześniej przygotować samodzielnie. Jeśli mają Państwo dzieci lub wnuki, będzie to dla nich wielkie przeżycie. To są te rzeczy, które się pamięta. Jak wspólnie robiliśmy budkę i czekaliśmy na jej gości. Budka może być z różnych materiałów: z desek, z kłody, ale też z plastiku. Aby ptaki mogły znaleźć w niej dom, proszę zrobić otwierany daszek; aby wiatr ją przewiewał, proszę wykonać po bokach co najmniej dwa otwory, a następnie wypełnić je woskiem pszczelim lub uszczelniaczem.

Ptaki nie znoszą przeciągów. Gdy będą Państwo wieszać gotową budkę, proszę pamiętać, aby główny otwór wlotowy obrócić w stronę wschodu, ewentualnie południowego wschodu. Jeśli podczas tej czynności trzeba trochę postukać lub popukać, lepiej zamknąć się w garażu albo w domku ogrodowym. To tylko kilka gwoździków, co raczej nikomu nie będzie przeszkadzać.
Napowietrzcie trawnik
To całkiem cicha, półintymna robótka z użyciem grabi wertykulacyjnych. Jeśli ich Państwo nie mają, proszę po prostu, idąc po trawniku, wbijać widły w ziemię i delikatnie nimi poruszać. Jeśli nie mają Państwo trawnika, to najwyższy czas zacząć jego wysiew.

Wykonajcie drobne prace estetyczne
Wiosna to idealny czas na upiększanie swojego otoczenia — zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Jeśli mają Państwo oświetloną altanę ogrodową i lubią malować lub impregnować, mogą się w niej rozłożyć do późnych godzin i robić to, co warto robić na świeżym powietrzu. A przy prostej, relaksującej pracy można na zmianę posiedzieć z sąsiadami, wypić kawkę albo coś jaśniejszego i bardziej płynnego (bardziej odpowiedniego na Wielkanoc), albo zjeść dobre ciasto czy sałatkę z wędzonką.

Stamtąd, z altany, na pewno wpadną Państwu w oko ścieżki czy murki, które warto by kolorystycznie ożywić, aby latem cieszyły oko. Jeśli chcą się Państwo całkiem schować i udawać, że w ogóle nie ma Państwa w domu, idealny będzie domek ogrodowy. Goście mogą dzwonić, ile chcą, i obserwować zasłony, czy ktoś za nimi nie mignął. W domku ogrodowym mogą Państwo mieć pełną prywatność i spędzić w nim bez przeszkód tyle czasu, ile tylko zechcą. Jeśli mają Państwo w nim choćby małą lodówkę, do wieczora wcale nie muszą Państwo z niego wychodzić.

Wszyscy, którzy żyjemy upiększaniem przestrzeni wokół siebie, czekamy na każdy dzień wolny, kiedy znów możemy pogrzebać w czymś, co sprawi nam radość. Wielkanoc jest do tego idealna. Unikniemy wielokrotnego przebierania się, kilkudniowego zapachu tanich perfum, a do tego zrobimy coś ładnego. Taka mała zabawa w chowanego — i proszę, ile radości może sprawić także dorosłym.




